18/09/2022
Bartłomiej Misiewicz, postać, która swego czasu elektryzowała polską scenę polityczną, budząc skrajne emocje – od zdumienia po oburzenie. Jego błyskawiczna kariera w Ministerstwie Obrony Narodowej i Polskiej Grupie Zbrojeniowej, zakończona nagłym upadkiem i aresztowaniem, do dziś pozostaje tematem szerokich dyskusji. Czy jednak plotki o jego pobycie w więzieniu są prawdziwe? Przyjrzyjmy się faktom, aby zrozumieć, co naprawdę wydarzyło się w życiu tego kontrowersyjnego polityka.

Wczesne lata i szybki awans w polityce
Bartłomiej Misiewicz edukację zakończył w 2009 roku, kończąc XII Liceum Ogólnokształcące im. Henryka Sienkiewicza w Warszawie. Mimo podejmowania studiów na różnych uczelniach, w tym na Społecznej Akademii Nauk w Łodzi, Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie i Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, licencjat obronił dopiero w 2018 roku, na tej ostatniej uczelni, pisząc pracę o szczycie NATO w Warszawie i jego wpływie na bezpieczeństwo Polski. Jego zaangażowanie w politykę zaczęło się bardzo wcześnie. Już w wieku 17 lat zgłosił się do biura poselskiego Antoniego Macierewicza, co okazało się kluczowe dla jego dalszej kariery.
W 2010 roku Misiewicz wstąpił do Prawa i Sprawiedliwości, a dzięki rekomendacji Antoniego Macierewicza został szefem biura zespołu parlamentarnego ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej. Jego kariera nabierała tempa – w 2012 roku pełnił funkcję sekretarza Zarządu Okręgowego PiS w okręgu piotrkowskim, a z nominacji Jarosława Kaczyńskiego został członkiem Rady Politycznej PiS. W kolejnych latach koordynował struktury wykonawcze PiS, pełnił funkcję pełnomocnika powiatowego PiS w powiecie radomszczańskim i zasiadał w Krajowej Komisji Rewizyjnej PiS. Mimo nieudanego startu w wyborach parlamentarnych w 2015 roku, gdzie zdobył 1992 głosy, jego pozycja w partii była silna.
Kariera w Ministerstwie Obrony Narodowej i kontrowersje
Po wyborczym zwycięstwie Prawa i Sprawiedliwości w 2015 roku, kariera Bartłomieja Misiewicza wkroczyła w nowy, jeszcze bardziej spektakularny etap. 16 listopada 2015 roku został mianowany szefem gabinetu politycznego oraz rzecznikiem prasowym Ministerstwa Obrony Narodowej. Zaskoczenie budził fakt, że przed objęciem tych stanowisk pracował przez krótki czas w aptece, co rodziło pytania o jego kwalifikacje do tak odpowiedzialnych funkcji. Misiewicz szybko stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy rządu, regularnie występując w mediach i komentując bieżące wydarzenia związane z obronnością.
Jednak jego działalność na stanowisku rzecznika MON nie była wolna od kontrowersji. Krytykowano go za brak doświadczenia w dziedzinie obronności, a także za styl komunikacji, który przez wielu uznawany był za arogancki i nieprofesjonalny. Mimo to, Misiewicz cieszył się zaufaniem Antoniego Macierewicza, ówczesnego ministra obrony narodowej, co gwarantowało mu silną pozycję. Funkcję rzecznika prasowego MON przestał pełnić w lutym 2017 roku, ale już w kwietniu tego samego roku został asystentem politycznym Antoniego Macierewicza. Jego zasługi zostały nawet uhonorowane przez MON pamiątkową monetą, co wywołało kolejne fale krytyki i zdumienia.
Polska Grupa Zbrojeniowa, zawieszenie i odejście z PiS
Kolejny rozdział kontrowersji związanych z Bartłomiejem Misiewiczem otworzył się w kwietniu 2017 roku, kiedy to został pełnomocnikiem zarządu państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ) ds. komunikacji. Zatrudnienie na tak wysokim stanowisku osoby bez odpowiednich kwalifikacji i doświadczenia w branży zbrojeniowej wywołało powszechne oburzenie. Już dwa dni później, 12 kwietnia, spółka rozwiązała z nim umowę o pracę na jego wniosek. Tego samego dnia Jarosław Kaczyński zawiesił go w prawach członka Prawa i Sprawiedliwości, powołując specjalną komisję, która miała wyjaśnić okoliczności zatrudnienia Misiewicza w PGZ. Komisja, po przesłuchaniu Misiewicza, orzekła, że nie posiada on kwalifikacji do pełnienia funkcji w sferze publicznej i spółkach Skarbu Państwa.
W obliczu narastającej krytyki i negatywnego wizerunku partii, 13 kwietnia Bartłomiej Misiewicz zrezygnował z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości, tłumacząc to „niesamowitą nagonką na PiS przy użyciu jego nazwiska”. Jednak jego problemy dopiero się zaczynały. Mimo odejścia z polityki, Misiewicz próbował swoich sił w biznesie, zakładając firmę doradczą i zostając doradcą zarządu Telewizji Republika.
Aresztowanie przez CBA i zarzuty
Kulminacyjnym momentem w historii Bartłomieja Misiewicza było jego aresztowanie 28 stycznia 2019 roku przez Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA). Razem z nim zatrzymano pięć innych osób. Prokuratura postawiła im zarzuty dotyczące powoływania się na wpływy i czerpania z tego korzyści materialnych. Konkretnie, Misiewiczowi zarzucono, że w zamian za korzyści majątkowe, miał wpływać na decyzje dotyczące obsady stanowisk w spółkach Skarbu Państwa.
30 stycznia 2019 roku sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu Bartłomieja Misiewicza na trzy miesiące. Później areszt został przedłużony o kolejne dwa miesiące. Informacje o aresztowaniu Misiewicza obiegły całą Polskę, wywołując ogromne zainteresowanie mediów i opinii publicznej. W czerwcu 2019 roku, po wpłaceniu poręczenia majątkowego w wysokości 100 tys. złotych, Misiewicz opuścił areszt. Warto podkreślić, że tymczasowe aresztowanie jest środkiem zapobiegawczym stosowanym na czas trwania postępowania przygotowawczego i nie jest równoznaczne z wyrokiem skazującym.
„Misiewiczówka” i dalsze problemy prawne
Po wyjściu z aresztu, Bartłomiej Misiewicz ponownie zaskoczył opinię publiczną, tym razem działalnością biznesową związaną z alkoholem. W marcu 2020 roku założył spółkę Alleati Holding, która zajmowała się m.in. sprzedażą wódki o nazwie „Misiewiczówka”. Produkt ten, nawiązujący nazwą do jego kontrowersyjnej osoby, ponownie wzbudził negatywne reakcje i stał się obiektem krytyki.
Co więcej, działalność związana z „Misiewiczówką” przyniosła kolejne problemy prawne. 21 maja 2021 roku do warszawskiego Sądu Rejonowego trafił akt oskarżenia przeciwko Bartłomiejowi Misiewiczowi za reklamowanie i sprzedawanie wódki „Misiewiczówka” bez wymaganego zezwolenia. Sprawa ta, podobnie jak wcześniejsze zarzuty korupcyjne, pokazuje, że problemy prawne Bartłomieja Misiewicza nie zakończyły się na aresztowaniu w 2019 roku.
Podsumowanie: Czy Misiewicz poszedł do więzienia?
Odpowiadając na tytułowe pytanie – Bartłomiej Misiewicz był tymczasowo aresztowany w 2019 roku, jednak nie został skazany na karę więzienia w związku z zarzutami korupcyjnymi. Opuścił areszt po wpłaceniu poręczenia majątkowego i oczekuje na dalszy bieg postępowania sądowego. Natomiast akt oskarżenia w sprawie nielegalnej sprzedaży alkoholu „Misiewiczówka” sugeruje, że nadal może mieć do czynienia z wymiarem sprawiedliwości.
Historia Bartłomieja Misiewicza to opowieść o błyskawicznej karierze politycznej, kontrowersjach, upadku i problemach z prawem. Jego losy pokazują, jak szybko można przejść drogę od prominentnego polityka do osoby oskarżonej o poważne przestępstwa. Sprawa Misiewicza wciąż nie jest zamknięta i z pewnością jeszcze nie raz usłyszymy o nim w kontekście wydarzeń politycznych i prawnych w Polsce.
Jeśli chcesz poznać inne artykuły podobne do Aresztowanie Bartłomieja Misiewicza: Co się stało?, możesz odwiedzić kategorię Edukacja.
