Jak Bolesław Leśmian napisałby wierszyk "Wlazł kotek na płotek"?

Leśmian i 'Wlazł kotek na płotek': Poetycka Interpretacja

24/05/2024

Rating: 3.76 (937 votes)

Zamykasz oczy i słyszysz… „Wlazł kotek na płotek…”. Melodia prosta, jak linia horyzontu, słowa nieskomplikowane, jak dziecięcy uśmiech. Ale czy w tej prostocie nie kryje się jakaś pradawna tajemnica? Czy ta ludowa piosneczka, nucona od pokoleń, nie jest echem jakiejś głębszej prawdy o świecie i o nas samych? Spróbujmy spojrzeć na nią oczami Bolesława Leśmiana, poety, który w zwykłym potrafił dostrzec niezwykłe, w codziennym – metafizyczne.

Spis treści

Skąd się wziął ten kotek na płotku? – Ludowe korzenie pieśni

„Wlazł kotek na płotek” to pieśń stara jak świat, a przynajmniej jak polska wieś. Mówi się, że korzenie ma w XVIII wieku, choć pewnie nucono ją już wcześniej, przekazując z ust do ust, z pokolenia na pokolenie. Piosenka ludowa – to kluczowe określenie. W ludowości tkwi jej siła, jej uniwersalność. To głos zbiorowej duszy, echo dawnych rytmów życia, zaklęte w kilku prostych słowach i łatwo wpadającej w ucho melodii.

Jak Bolesław Leśmian napisałby wierszyk
Jak Bolesław Leśmian napisałby wierszyk „Wlazł kotek na płotek” Na płot, co własnym swoim płoctwem przerażony, Wyziorne szczerzy dziury w sen o niedopłocie, Kot, kocurzak miauczurny, wlazł w psocie-łaskocie I podwójnym niekotem ściga cień zielony.

Zapiski Oskara Kolberga, etnografa, który niestrudzenie przemierzał polskie ziemie, zbierając skarby kultury ludowej, przekazują nam najstarszą znaną wersję tekstu:

Wlazł kotek na płotek i mruga,
piękna to piosneczka niedługa.
Wlazł kurek na murek i pieje;
niech się nikt z tych piosnek nie śmieje.

Już tu widać zalążek tego, co w tej pieśni tak urzeka: prostota, rytm, humor. Kotek mruga, kurek pieje – scenka jak z wiejskiego podwórka, uchwycona w migawce słów. A to „niech się nikt z tych piosnek nie śmieje” – czyż to nie subtelna obrona prostoty, mądrości ukrytej w tym, co na pozór zwyczajne?

Leśmianowskie „mruganie” – Co kotek chciał nam powiedzieć?

Wyobraźmy sobie Leśmiana, przechadzającego się pośród pól i łąk, wsłuchującego się w szepty wiatru i śpiew ptaków. Czy „Wlazł kotek na płotek” mogłoby umknąć jego uwadze? Z pewnością nie. Ale jak on by tę pieśń usłyszał? Jak zinterpretował to kocie „mruganie”?

Dla Leśmiana, poeta-metafizyka, nic nie jest tylko tym, czym się wydaje. Kotek na płotku to nie tylko zwykły kot. Jego „mruganie” to nie tylko kocie zwyczaje. To symbol, znak, zaproszenie do głębszej refleksji.

Może to mruganie to próba porozumienia się z nami, ludźmi, zza granicy kociego świata? Może kotek, siedząc na granicy – płotku, spogląda na dwa światy, ludzki i zwierzęcy, i próbuje je połączyć tym tajemniczym mrugnięciem? A może to mruganie to po prostu wyraz kociej kontemplacji, zadumy nad światem, nad pięknem piosenki, która „niedługa”?

Leśmian, mistrz neologizmów, pewnie ukułby jakieś nowe słowo na określenie tego kociego mrugania – może „mrugoduma”, „zamrugoczenie”, „mrugozagadka”. W jego poezji każde słowo nabiera głębi, staje się kluczem do innego wymiaru rzeczywistości. Tak i „mruganie” kotka na płotku, w leśmianowskiej interpretacji, mogłoby stać się symbolem tajemnicy istnienia, ulotności chwili, piękna ukrytego w prostocie.

Melodia, która łączy pokolenia – Od kołysanki do kanonu

O sile „Wlazł kotek na płotek” świadczy nie tylko tekst, ale i melodia. Łatwa, rytmiczna, zapadająca w pamięć – idealna dla dzieci, dla początkujących muzyków, dla kołysanki. To melodia, która przekracza granice pokoleń, łączy dziadków z wnukami, przypomina o wspólnym dziedzictwie kulturowym.

Z tej prostoty melodii czerpali inspirację również kompozytorzy. Stanisław Moniuszko, ojciec polskiej opery narodowej, w 1849 roku stworzył trzygłosowy kanon „Wlazł kotek na płotek”. Wiktor Każyński w 1855 roku skomponował pieśń na głos z fortepianem do rozbudowanego, trzystrofowego wiersza Władysława Syrokomli, który żartobliwie rozwinął motyw „mrugania”.

Te muzyczne opracowania pokazują, że nawet najprostsza piosenka może stać się punktem wyjścia do bardziej złożonych form artystycznych. Melodia „Wlazł kotek na płotek” to jakby fundament, na którym można budować różne muzyczne konstrukcje, zachowując jednak ducha oryginału – prostotę, wdzięk, dziecięcą radość.

Kto wymyślił piosenkę
Pierwszym kompozytorem, który napisał utwór na bazie tej popularnej melodii był Stanisław Moniuszko. W 1849 roku, na spotkaniu z przyjaciółmi, powstał jego trzygłosowy kanon pt. Wlazł kotek na płotek. W 1855 roku Wiktor Każyński skomponował piosenkę na głos z fortepianem do trzystrofowego wiersza Władysława Syrokomli.

Warianty i echa – Ludowa pieśń żyje własnym życiem

Jak to z piosenkami ludowymi bywa, „Wlazł kotek na płotek” ma wiele wariantów. W różnych regionach Polski śpiewa się ją nieco inaczej, z odmiennym tekstem, z drobnymi zmianami melodii. To naturalne, to dowód na żywotność pieśni, na jej organiczne wrośnięcie w kulturę ludową.

Przykładowo, druga zwrotka bywa śpiewana jako:

Wersja 1Wersja 2
Niedługa, niekrótka, a w sam raz.
Zaśpiewaj koteczku jeszcze raz.
Niedługa, niekrótka, lecz w sam raz,
A Ty mi koteczku buzi dasz.

Te drobne różnice, te regionalne niuanse, dodają pieśni kolorytu, świadczą o jej bogactwie. To tak, jakby jeden motyw, jedno ziarno, rozrastało się w różne formy, w zależności od gleby, od klimatu, od ludzkiej wyobraźni.

Podobnie z melodią – drobne zmiany w zakończeniach fraz, powtórzenia toniki, nadają pieśni lokalnego charakteru, czynią ją bliską sercu, swojską.

„Wlazł kotek na płotek” – Pieśń, która trwa

Czy Bolesław Leśmian napisałby wierszyk „Wlazł kotek na płotek”? Być może nie wprost, ale z pewnością duch tej pieśni byłby mu bliski. Jej prostota, jej ludowy charakter, jej ukryta głębia – to wszystko elementy, które rezonowałyby z jego poetycką wrażliwością.

„Wlazł kotek na płotek” to więcej niż tylko piosenka dla dzieci. To fragment polskiej kultury, to echo dawnych czasów, to melodia, która łączy pokolenia. To dowód na to, że piękno i mądrość mogą kryć się w najprostszych formach, w tym, co na pozór zwyczajne. Wystarczy tylko umieć usłyszeć, zobaczyć, „zamrugać” do kotka na płotku, tak jak zrobiłby to Bolesław Leśmian.

Najczęściej zadawane pytania o „Wlazł kotek na płotek”

Kto wymyślił piosenkę „Wlazł kotek na płotek”?
Piosenka „Wlazł kotek na płotek” jest piosenką ludową, co oznacza, że nie ma jednego konkretnego autora. Powstała w tradycji ustnej i przekazywana była z pokolenia na pokolenie. Jej korzenie sięgają prawdopodobnie XVIII wieku.
Czy „Wlazł kotek na płotek” ma różne wersje?
Tak, jak wiele piosenek ludowych, „Wlazł kotek na płotek” występuje w różnych wariantach tekstowych i melodycznych, zależnych od regionu i lokalnej tradycji. Różnice te są zazwyczaj niewielkie, ale dodają pieśni bogactwa i kolorytu.
Czy „Wlazł kotek na płotek” zainspirował jakichś kompozytorów?
Tak, melodia „Wlazł kotek na płotek” była inspiracją dla kompozytorów. Stanisław Moniuszko stworzył na jej bazie trzygłosowy kanon, a Wiktor Każyński skomponował pieśń do rozbudowanego wiersza Władysława Syrokomli, nawiązującego do motywu piosenki.
Dlaczego „Wlazł kotek na płotek” jest tak popularna?
Popularność „Wlazł kotek na płotek” wynika z jej prostoty, łatwo wpadającej w ucho melodii i uniwersalnego przekazu. Jest to piosenka łatwa do zapamiętania i zaśpiewania, idealna dla dzieci i początkujących muzyków, a jednocześnie niesie w sobie pewien urok i nostalgię za dzieciństwem i tradycją ludową.

Jeśli chcesz poznać inne artykuły podobne do Leśmian i 'Wlazł kotek na płotek': Poetycka Interpretacja, możesz odwiedzić kategorię Edukacja.

Go up